czwartek, 2 lutego 2012

Scenariusz cz. 75

Heeeej. Nie wiem jak Wy - ale ja dzisiaj jestem mega zła. ;c Czemu? Otóż we wczorajszym odcinku, jak pisało na wikipedii (która niestety często kłamie) Fabina miała się zejść. Tak się nie stało, a wręcz przeciwnie, Joy (chyba, bo nie oglądałam jeszcze odcinka) zaprosiła Fabiana na randkę. Jedyne pocieszenie to Peddie. Ale to nie to samo, co nasza kochana Fabina. ;cc Dobra nie zanudzam już, scenariusz.. znowu wyszedł trochę głupi i nudny.. :D


Rano, przed śniadaniem

Ve: Na pewno nie zostanie pani na śniadaniu?
BN: Nie, dziękuję.
N: /schodzi/ Babciu! Już wyjeżdżasz?
BN: Muszę, kochanie.
N: /przytula babcię/ Bądź ostrożna.
BN: Dobrze. /wychodzi/
Al: Uwaga, nadchodzi król!
A: Król? Ah, Alfie, masz taką szeroką wyobraźnię!
Al: Dzięki!.. Ej!
Ve: Dobrze, chodźcie już na śniadanie.

W szkole, przerwa

F: Wczoraj na dole znaleźliśmy pamiętnik Sary.
P: Co? Jaki znowu pamiętnik? Byliśmy obok cały czas..
A: Ale, że co?
N: Amber..
A: Aaaa..
Al: Spać mi się chce.
N: Dobrze, nie musimy wcale czytać, co tam napisała.. ale pewnie coś o kosmitach by się znalazło..
Al: A w sumie, czytaj!
N: Dobra. /otwiera pamiętnik/ Minęło już kilkanaście lat, odkąd jestem sama. Rodzice zginęli, a ja musiałam zostać z Victorem i jego ojcem. Nie mogę być normalną dziewczyną. Tata i mama ukryli w domu skarb. Nie wiem, gdzie jest, chociaż wszyscy sądzą inaczej. Nie mogę go odnaleźć, nie mogę skończyć całego szukania.
Jo: /podchodzi/ Hej!
N: Jesteśmy zajęci..
Jo: Dobra, dobra.. /idzie/
N: /czyta dalej/ Dziś popołudniu spotkam się z Lewisem. Mam nadzieję, że nikt się nie dowie, że ponownie to robię. Rufus od zawsze przekonywał mnie o tym, jaki Lewis jest zły. Nie wierzyłam i nie wierzę w to nadal.
E: Hej Nino, możemy pogadać?
F: /patrzy na Ninę/ Jesteśmy zajęci.
N: Poczekaj chwilkę.
E: /odchodzi/
N: O co Ci chodzi?!
F: Mi o co chodzi? Sama spławiłaś Joy!
N: Ahh, bo to ważne..
F: No tak, bo Eddie może przeszkadzać?
N: Czemu się tak na niego uwziąłeś?
A: Będziecie teraz się kłócić cały czas?
N: Zaraz wrócę. /idzie/
A: Eh, pogadam z nią.. /biegnie za Niną/
Al: To ja idę poszukać kosmitów.
F: Ale..
P: Dobra, zajmiemy się tym w domu, okej? /idzie/
Jo: /podchodzi/ Wybacz, że Wam przeszkodziłam.
F: Ta, spoko.
Jo: Nie chcę być natrętna, ale daj się dziś gdzieś wyciągnąć.. Dzisiaj wszedł do kin nowy film..
N: /przechodzi obok/
Jo: Może się przejdziemy?
F: Tak, jasne. Super.
Jo: Świetnie. O ósmej?
F: /przytakuje i uśmiecha się/
Jo: /idzie/
A: /podchodzi do Fabiana/ Wtoooooooooopa.
F: O co Ci chodzi z tą wtopą?
A: Dorośnij, chłopcze. Dorośnij..

W domu, salon

N: /leży na kanapie i patrzy w sufit/ Amber, czy ja jestem idiotką?
A: /rozmawia przez telefon/ No jasne, że tak! Jak mogłabyś nie.. a, sorry. Oczywiście, że nie. A teraz wybacz, właśnie się dowiedziałam o nowej kolekcji H&M!
F: /wchodzi/ Coś się stało?
N: /siada/ Wybacz za tę wcześniejszą akcję. Przesadziłam, przyznaję..
F: Ja przepraszam.
A: /wstaje i krzyczy/ CO PROSZĘ?! Ouu.. wybaczcie.
N: Może idź porozmawiać w pokoju?
A: Dobra myśl.. /idzie na górę/
N: To dokończymy czytanie tego pamiętnika po kolacji?
F: Dziś nie mogę.
N: Ah, no tak. Zapomniałam. Kino z Joy, słyszałam.. /idzie na górę/
F: Ale to nie tak.. eh..
Mi: To się nabawiłeś.. dwie do Ciebie zarywają.

Pokój Niny i Amber

A: /siedzi na krześle/
N: /wchodzi/ Nie wytrzymam zaraz..
A: /odwraca się w stronę Niny i rzuca słuchawkę/ Gadaj..
N: Wybacz, przeszkodziłam w kręceniu sceny z filmu? /śmieje się/
A: Czemu przyszłaś?! Mieliście okazję, żeby spokojnie porozmawiać!
N: A o czym my mamy rozmawiać?
A: No o.. /patrzy na drzwi/ Nino.. odwróć się!

środa, 1 lutego 2012

Scenariusz cz. 74

Hej! Jak tam? Ja mam ferie, ale o tym już mówiłam. Kolejny dzień nic nie robienia.. uwielbiam to. xD Szkoda tylko, że takie "nic nie robienie" nie potrwa długo, ferie nie trwają przecież wiecznie. A szkoda.. : ((
Dobra, nie będzie już zrzędziła. :D Więęęęęęc scenariusz. : DD


N: Uciekła?
Al: Pewnie poszła szukać UFO..
A: Alfie, to jest ważne! Gdzie mogła pójść?
P: No pięknie, to moja wina..
N: Czemu Twoja?
P: Bo jest ciągle wściekła na mnie i na Jerome'a.. i nie chciałam powiedzieć jej, o co chodzi z tym całym znakiem.. a ją to też dotyczy.
F: To nie Twoja wina.. co mamy teraz zrobić?
P: Ja powiem Jerome'owi.. /idzie do jego pokoju/
N: Musimy jej poszukać. Za pięć minut przed domem.

Przed domem, kilka minut później

N: Dobra, rozdzielamy się. Ja i Fabian idziemy w stronę szkoły, Amber i Alfie w stronę parku, a Patricia i Jerome w stronę domu starości. Dzwonimy jak coś, okej?
P: To idziemy..

Dziesięć minut później, Jerome i Patricia są niedaleko domu starości

P: To wszystko przeze mnie.. i nie chodzi mi.. no wiesz.
J: A o co?
P: Nieważne.
J: Czyli, wszystko przez Ciebie, bo no wiem, ale nieważne?
P: No.. tak jakby. Nie mogę powiedzieć.
J: Jasne..
P: Hej! Tam jest!
J: Ty z nią porozmawiaj. Na rozmowy ze mną raczej nie ma ochoty..
P: Jesteś pewny?
J: Tak. Ja tutaj poczekam.
P: /podchodzi do Mary/ Hej..
M: Co tu robisz? Prosiłam Cię o coś!
P: Mara, nie możesz uciekać.. wiem, że nienawidzisz mnie i Jerome'a, jeszcze ten znak..
M: /zaczyna płakać/ I moi rodzice..
P: Co?
M: Ja.. nie powiedziałam Ci wszystkiego. Pamiętasz, gdy byłam w domu?
P: Tak, co w związku z tym?
M: Gdy wyjeżdżałam, słyszałam jak moi rodzice się kłócą. Mama wściekła się o coś i zagroziła rozwodem. Potem ich stosunki poprawiły się. Zapewniali mnie, że nie rozstaną się.. ale gdy wróciłam do Domu Anubisa, kilka dni później przyszedł do mnie list od ojca. Napisał, że rozwodzą się, nadal będziemy jednak kochającą rodziną. Napisał też, że nie chcieli mnie okłamywać. A dziś w nocy.. moja mama miała wypadek samochodowy. /zaczyna płakać/ Wiem jedynie, że jest z nią źle. Połamane żebra, złamana noga, zwichnięta ręka..
P: /przytula Marę/ Przykro mi.. nie.. nie miałam pojęcia, Maro. Mogłaś mi powiedzieć..
M: Nie mogłam. Całe życie musiałam sama zmagać się z moimi problemami. Tak naprawdę rodzice kłócili się zawsze. Robili dobre miny do złej gry. Przyjeżdżałam do nich stęskniona, a zamiast rozmawiać z nimi słyszałam, jak się kłócą.
P: Wróćmy do domu. Wszystko będzie dobrze..
M: Nic już nie będzie dobrze. A zaczęło się od zerwania z Mick'iem..
P: Nie pasowaliście do siebie, nie możesz się zadręczać tym ciągle..
M: Nie pasowaliśmy? Tak jak ja i Jerome?
P: /milczy/ Wracajmy.
M: Nie mam żadnego żalu do Ciebie. /ociera łzy/ A do siebie, że jestem taką idiotką i musiałam go pokochać.

Niedaleko szkoły

N: Jerome wysłał SMS'a, znaleźli Marę. No to możemy wracać..
F: Nino..
N: Fabian, nie zaczynaj. Jest spoko.
F: /milczy/ To.. idziemy dzisiaj na dół?
N: Chyba, że wszyscy mają już dość emocji jak na dziś. /śmieje się/
F: Ja na pewno nie. Odkąd tu mieszkam już się do nich przyzwyczaiłem.
N: Ta.. /potyka się o kamień/
F: Nic Ci nie jest?
N: Nie.. zapomniałeś, że jestem niezdarą? /śmieje się/
A: /podbiega/ Helloł, Romeo i Julia!
N: Dobra, chodźmy.

Wieczorem, pokój na dole

A: Pająki, pajęczyny.. nie no, jeszcze krokodyli brak, to byłoby już w ogóle strasznie!
N: Amber spokojnie.. nie jest tak źle.
Al: Ja się boję!
A: No widzisz? Nawet Alfie się boi! Chociaż on wszystkiego się boi.. Alfie, zwalniam Cię z funkcji mojego ochroniarza!
Al: Co? Jakiej funkcji?
A: Ahhh, zapomniałeś?!
P: Tak, tak. Możemy wracać? Tu niczego nie ma..
N: Eh.. chyba masz rację.
P/A/Al: /wychodzą/
F: /stoi/
N: Nie idziesz?
F: Idę..
N: Hej, co tam jest? /wskazuje na szafkę/
F: /bierze jakiś notatnik, który leży na szafce/ Co to jest?
N: /otwiera i czyta/ Pamiętnik Sary Frobisher-Smythe*..
F: Sara to pisała?
N: Najwidoczniej..
P: No idziecie?
N: /kładzie pamiętnik pod bluzę/ Idziemy. Tym zajmiemy się po szkole.


*Za pomysł z pamiętnikiem dziękuję Torci, która podesłała mi go na maila. ;) Jeśli macie jakieś pomysły piszcie na mój email: losyhoa@o2.pl


PS: Ma ktoś może link do najnowszego odcinka, tzn. House of Dead Ends/House of Webs? Jeśli tak, to prosiłabym o link w komentarzu, z góry dziękuję. :D

EDIT: Już linku nie trzeba - odcinek jest tutaj. :D