niedziela, 13 listopada 2011

Scenariusz cz. 16 + ZAKAZ reklamowania się

Cześć, już po raz drugi. ; )

Jak widzicie w tytule "Zakaz reklamowa się". Chciałam tylko o tym wspomnieć, że NIE WOLNO reklamować swoich blogów w komentarzach. Każda taka reklama będzie usuwana. Od reklamy jest rubryka "Polecam", a nie komentarze.

EDIT: Jak widać, zmieniłam nagłówek. Znowu.. Dobra, weźcie mnie za dziwną, będę je ciągle zmieniała (nie no żartuję). xD A na serio, nie podobał mi się tamten, i w między czasie "stworzyłam" coś takiego. Prosty, ale ja lubię proste rzeczy. Ten podoba mi się o wiele bardziej od poprzedniego. Co uważacie? :) Chcę znać Waszą opinię, ponieważ jeśli ten się Wam spodoba zostawię go "na stałe".

E: Joy, czy Ty nie przesadzasz?
Jo: Nie, nie przesadzam.
E: Chyba jednak.
Jo: Czy Ty nie widzisz tego co się wokół nas dzieje?
E: Nie?
Jo: No to jesteś ślepy.
E: Dobra, widzę, że z Tobą się już gadać nie da. <idzie>
Jo: Eddie..
<podchodzi Patricia>
P: Co jest?
Jo: Zrobiłam z siebie idiotkę. A może nią jestem.
P: Nie jesteś, co się stało?
Jo: Nieważne. Może coś wieczorem obejrzymy?
P: Jasne!

Tymczasem w pokoju Niny i Amber

F: No dobra, nie wiem jak Joy to..
N: Joy?
F: Tak, Joy. Mogę dokończyć?
N: Mhm. <cicho> Jak musisz.
F: Słyszałem. I muszę. <uśmiecha się>
A: No mów, ja tu muszę się szykować na dyskotekę!
N: Przecież masz już sukienkę.
A: A dodatki? A buty? Dziewczyno, sukienka to połowa sukcesu.
N: Jasne. <śmieje się>
F: Cudownie, mogę?
N/A: Jak musisz..
F: Jak mówiłem ZANIM mi przerwato, nie wiem jak Joy to zrobiła, ale zdobyła wskazówkę, no chyba, że zmyślała.
N: Wskazówkę?
F: Znalazła tą kartkę i rzuciła podobno jakiś cień na ścianę, układając napis.
A: Jaki napis?
F: Nie jestem pewny, bo sama nie pamiętała, ale mówiła coś, że Dwie apteczki jedna tajemnica.
N: Ale przecież mięliśmy tą kartkę i nie rzuciła cienia..
F: No właśnie. A jeśli tamta kartka nie była fałszywa?
A: Dali fałszywą bo to byłoby zbyt proste?
F: Właśnie.
N: A prawdziwa?
F: Słuchajcie, nie jestem pewny, ale..
A: Ale?
F: Joy znalazła to w schodach. Tzn. tam w tych drzwiczkach, ale mówiła, że na korytarzu.
A: A może ktoś to wcześniej znalazł?
N: Czekajcie.. bo się gubię.
F: Ja też trochę.
A: Czyli Joy ma kartkę, tamta była fałszywa, a tą prawdziwą ktoś wcześniej znalazł?
N: Na to wygląda.
F: Ale kto by jej szukał?
A: I jaka była ta wskazówka?
N: Dwie apteczki jedna tajemnica.. dziwne.

W pokoju Mary i Patrici

P: Co, zaprosił Cię już?
M: Ale kto i na co?
P: No Jerome na dyskotekę.
M: Jerome?
P: No co?
M: Przecież on mnie niecierpi!
P: Widać żyjesz w błędzie.
M: Daj spokój..
P: Wiesz jaki był szczęśliwy jak <Mara patrzy smutnym wzrokiem>.. Wybacz.
M: Nie, spoko.
P: Wiem, że to się wydaje głupie, ale on Cię lubi.
M: Czy ja wiem.. Ostatnio chciał ze mną gadać..
P: To Jerome, nigdy nie przyzna się, że kogoś lubi. A Ty?
M: Co ja?
P: A Ty go lubisz?
M: Jak kumpla.. I nic więcej.
P: Jasne.
T: <krzyczy z kuchni> Gwiazdki, kolacja na stole!

Jo: Eddie, chciałam Ci coś powiedzieć.
E: Co, że wszyscy tu spiskują?
Jo: Nie.. Chociaz to też. Po prostu kiedyś działy się tu strasznie dziwne rzeczy.
E: Np. jakie?
Jo: Lepiej, żebyś nie wiedział. Odbija mi, bo mam wrażenie, że ten dom jest nienormalny.
E: Nienormalny dom? Joy, daj spokój, zachowujesz się jak idiotka.
Jo: Eddie, proszę, daj mi szansę.
T: Eddie, Joy, no chodźcie!
J: A wy co takie macie tępe miny? <patrzy na Joy i Eddiego>
F: Lepsze takie miny niż Twoja przy oddawaniu prac domowych.
J: <Śmieje się, po czym mówi poważnym głosem> To nie śmieszne.
<Joy odchodzi od stołu>
T: Joy, gwiazdko, prawie nic nie zjadłaś!
Jo: Nie jestem głodna. <idzie do pokoju>
A: <patrzy na Eddiego> Problemy w Joyraju? Joy.. Raj.. Jestem genialna!
F: Amber..
A: No co?
E: Nie.
A: Nie. Nie?! Co nie?!
E: Nie, nie jesteś genialna.
A: Oczywiście, że jestem..

Po kolacji, Nina usypia w pokoju
Sen Niny

GS: Dywan!
N: Saro, jaki dywan?
GS: Podnieś dywan!
N: Nie rozumiem..
GS: Podnieś go, gdy nikt nie będzie patrzył!
N: Jaki dywan.. gdzie?
GS: TY masz potęgę!
<wchodzi Amber>
A: Śpiąca królewna?
N: <uśmiecha się> No, jakoś spać mi się zachciało, wiesz?
A: Wybacz, jeśli Cię obudziłam.
N: Nie, spoko.
A: Dobra, to teraz musisz mi w czymś pomóc..
N: W czym?
A: W wyborze butów, no a co myślałaś?
<Amber wyciąga buty>
A: No to które? Szafirowe, brzoskwiniowe, niebieskie..
N: Do tej błękitnej sukienki chyba będą pasowały niebieskie, nie uważasz?
A: Ale będzie nudno.. A może szafir?
N: Niech będzie szafir.
A: A Ty co wkładasz?
N: Chyba tą zieloną sukienkę.
A: Którą?
N: <wyciąga z szafy sukienkę i pokazuje Amber>
A: Ale.. Piękna!
<Wchodzi Fabian>
F: Mogłem się domyślić, że Amber wybiera buty.. A Ty co tam chowasz za plecami Nina?
N: Co, nie nic. <rzuca sukienkę pod łóżko, podchodzi i całuje Fabiana>
A: Dobra, ja idę się napić wody, a Wy się migdalcie. <wychodzi>
F: Co się stało?
N: Nic..
F: Widzę, że coś.
N: Po kolacji mi się trochę przysnęło, i śniła mi się znowu Sara.

Scenariusz cz. 15

Witam z samego rana! No.. W sumie jest prawie 10 no ale dla mnie to nadal rano, bo w końcu niedziela, a jutro szkoła. Mam tylko nadzieję, że mimo tego szkolnego więzienia jak wrócę będę miała siłę coś napisać. ^
Tak więc mam nadzieję, że poranek (:D) umilę Wam scenariuszem, ponownie jak wczoraj i przedwczoraj, może wstawię potem kolejny, bo w ciągu tygodnia na pewno nie, za mało czasu. : (
Przypominam Wam o ankietach! :D
No dobra, nie zanudzam Was..


Na drugi dzień

V: Zniknęła.
MS: Ale co, Victorze?
V: Kartka znalezniona na strychu.
MA: Jaka kartka? Victorze, mów jaśniej.
V: Byłem na strychu poukładać, i znalazłem jakąś kartkę. Nie zdążyłem dobrze przeczytać, ale jestem niemal pewny, że to kartka z tej książki.
MA: Zgubiłeś ją?
V: Nie.. położyłem ją pod Korbierem. Gdy wróciłem do domu nie było jej.
MS: Myślisz, że?
V: Tak. To te dzieciaki.
MA: Co robimy Victorze?
MS: Nie mamy dowodów. Kamery zostały usunięte.
V: Dowiem się. Nie wiem jak. Ale dowiem się.
MA: Oby..
V: Napewno się dowiem. Obiecuję Wam to.
MS: Victorze, już wiele rzeczy nam obiecywałeś.. między innymi odtworzenie eliksiru.
MA: Eryku, nie przesadzaj.
V: To nie tak proste jak się wydaje. Gdyby nie wypadek mego ojca.

Rano po śniadaniu

M: Mick, możemy pogadać?
Mi: Jasne mała.
M: Nie nazywaj mnie tak. Nie jestem Amber.
Mi: Okej, spoko, o co chodzi?
M: Ostatnio w ogóle nie rozmawiamy..
Mi: <milczy>
M: Mick, nie obchodzi Cię to?
Mi: Obchodzi..
M: Jakoś na to nie wygląda.
Mi: Mara, staram się mieć jak najwyższe wyniki sporcie.
M: I to ma przekreslić nasz związek?
Mi: Nie! Nie, nie.
M: Chyba na to wygląda.
Mi: Co chcesz powiedzieć?
M: Że chyba musimy zrobić sobie przerwę. <odchodzi>
Mi: Mara, ale..
M: Nie ma żadnego "ale". Nie będę udawać, że wszystko jest ok, kiedy nie jest.
<podchodzi Fabian>
F: Co jest stary?
Mi: Zerwała ze mną. <idzie zły>

W szkole, przerwa

A: A Tobie co?
Mi: Odwal się, Amber.
P: Zerwała z nim Mara.
J: Co?
P: Pstro. Pewnie jesteś zadowolony?
J: Owszem. Cieszę się z cudzego nieszczęścia.
A: Ale jesteś..
N: Dziwny. Ej, kiedy ta dyskoteka?
P: Jutro.
A: A ja nie mam z kim iść.. To niemożliwe!
Al: Masz jeszcze mnie.
A: Alfie, to słodkie.. Ale Ty na serio?
Al: Ja zawsze jestem na serio.
A: Ooo, to słodkie.
Al: To.. pójdziesz ze mną? Nie zapominaj o tej ślicznej sukience!
A: Taa.. za tą sukienkę z Tobą pójdę!
Al: Jeah.

J: Mara, coś się stało?
M: A co Cię to obchodzi?
J: Ciekawy jestem.
M: No to nie bądź. Nie mam ochoty z Tobą gadać.
J: Szkoda. Jestem najlepszy w wysłuchiwaniu historyjek innych.
M: Możesz nie żartować? Nie jest mi do śmiechu.
J: Dobra. Powiesz co się stało?
<dzwoni dzwonek na lekcje>

W domu, salon

V: Siadać wszyscy.
W(szyscy): O co chodzi?
V: Zapewne niektórzy wiedzą, o co.
N: Czyli?
V: Z mojego pokoju, jak przypuszczam, wczoraj w nocy..
Al: <robi głupie miny>
V: <podchodzi fo Alfiego, daje mu szczoteczkę> Chcę widzieć swoje odbicie.
Al: Niech mi pan wymyśli inną karę, proszę!
V: Cicho bądź, chłopcze! Wracając do tematu. Z mojego pokoju, wczoraj w nocy zniknęła bardzo ważna i cenna rzecz.
F: A co my mamy z tym wspólnego?
V: Gdybyś mi nie przerywał to byś się dowiedział.
F: Przepraszam.
V: Chciałem się zapytać, czy to ktoś z Was.
W: Nie.
N: A po co mielibyśmy coś zabierać?
V: Nie wiem, i mnie to nie interesuje. Więc to żadne z Was?
W: Tak.
V: Dobrze. <odchodzi>
V: <przystaje> Ale jak się dowiem, że to ktoś z Was..
A: To?
V: To już ja pomyślę, jaką karę Wam wymyślić. <wychodzi z salonu>

N: Okej, widać nie był szczęśliwy.
F: A czy on kiedykolwiek był szczęśliwy?
N: Chyba.. nie. <śmieje się>
F: Cieszę się, że mi wybaczyłaś. <całuje Ninę>
Jo: <podchodzi> Fabian możesz na chwilkę?
F: <patrzy na Ninę> Ta.
Jo: Nie wiedziałam komu to powiedzieć, ale..
F: Ale widziałaś ducha?
Jo: Możliwe. Byłam w pokoju odłożyć plecak, i na korytarzu widziałam jakąś pogniecioną kartkę, która rzuciła cień na ścianę układając napis..
F: Cco, jaka kartka? Jaki napis?
Jo: Nie wiem, nawet nie patrzyłam co za kartka. Była pognieciona. Zobacz. <pokazuje Fabianowi pogniecioną kartkę, wyrwaną z książki>
F: A jaki to był napis?
Jo: Dwie apteczki.. dalej nie pamiętam.
F: Przypomnij sobie, błagam..
Jo: No nie pamiętam! Jeszcze coś było.. tajemnica. Nie wiem..
F: Joy..
Jo: Czekaj, dwie apteczki, jedna tajemnica. Coś takiego.
F: Daj tą kartkę, okej?
Jo: Po co?
F: Bo chcę sobie pooglądać. <odchodzi>

E: Co jest?
Jo: Spiski i tajemnice.
E: Jakie spiski i tajemnice?
Jo: Nie wiem, ale się dowiem.