Cześć. ;) SooooooooooooooooBota! :D Nie mam pomysłu na rozpisywanie.. ciągle oglądam kolejne promo drugiego sezonu. Jest niesamowite. Będzie się działo dużo więcej niż w pierwszym sezonie.. chyba. Z tego, co widać. ;D
N: Saro!
A: Nina.. znowu?
N: Wybacz.
A: Napisz do niej esa, żeby Cię nie nękała!
N: Jasne Amber, napiszę do Sary, żeby nie przyłaziła do mnie w nocy, tak?
A: No jasne!
N: Chodźmy spać. Jutro pogadamy.
A: Dobranoc.
N: Dobranoc.
Rano przy śniadaniu
M: I co Jerome, chcesz grać w tym przedstawieniu?
J: Nie wiem. Na pewno nie z tym czymś! <wskazuje na Patricię>
P: Haha. Uśmiałam się. A wiesz co to mózg?
J: Wiem,
P: To dlaczego go nie używasz?
J: Słabe teksty..
P: Ale lepszych nie umiesz wymyślić, przyznaj.
J: Umiem, ale nie będę marnował czasu.
T: Właśnie, jedzcie! Zaraz macie lekcje, jak chcecie zdążyć?
P: Dobrze, dobrze.. tylko powiedz temu głąbowi, że też nie mam zamiaru z nim grać.
J: A sama mi nie powiesz? Będziesz zachowywała się jak małe dziecko?
Po: Może się nie odzywajcie..
J/P: To nie Twoja sprawa!
Mi: Chodź Poppy, nie przemówisz im do rozsądku którego najwidoczniej nie posiadają.
J: Mózgowiec się odezwał!
Mi: Ja chociaż nie mam zagrożenia z historii na koniec roku. "Mózgowcu".
T: Co? Zagrożenie z historii?
J: Oj, Trudy..
P: Ojej, czyli Jeromuś będzie musiał przebrać się i zagrać w przedstawionku? <śmieje się>
M: Patricio..
J: Skoro ma taką radochę z bycia wredną, to niech sobie ma. <idzie>
M: <idzie za nim>
F: Brawo Patricio..
N: Chodźcie, robi się nieprzyjemnie.
A: No właśnie, mój makijaż się niecierpliwi, heloł!
N: Amber, odłóż ten błyszczyk.
A: Ale!!
N: Nie ma "ale". Odkładaj. <śmieje się>
A: Dobra. <rzuca błyszczyk i idzie>
Na lekcji historii
JW: <rozdaje scenariusze> Proszę.
N: To trochę długie, nie uważa pan?
JW: Prawdziwej miłości nie zmieści się w kilku zdaniach.
P: No to w końcu niespełniona miłość czy miłość?
A: Się pogubiłam.
JW: Patricio, to przedstawienie jest o nastoletniej Sophie, która wychowuje się w domu dziecka.
J: Idealnie pasujesz do tej roli, Trixy!
P: Zamknij gębę, głupku.
JW: Mogę mówić? Tak więc, ma ona dosyć mieszkania tam. Postanawia uciec. Spotyka na swej drodze Jake'a, który początkowo pomaga jej i zakochuje się w niej. Gdy Jake dowiaduje się, że zaginęła jakaś dziewczyna, a później, że jest nią Sophie, postanawia powiedzieć o tym pracownikom domu dziecka. Sophie postanawia, że tam nigdy nie wróci. Ucieka ponownie..
J: Nuuuudy..
JW: ..A Jake szuka ją ponad miesiąc. Pewnego dnia, całkiem zasmucony, że nigdy jej nie odnajdzie, gdy idzie do szkoły, zauważa w krzakach pobitą dziewczynę, całą zakrwawioną. To Sophie. Ten zdaje sobie sprawę, że nie żyje. Daje jej ostatni pocałunek. Całe przedstawienie kończy się, gdy kładzie róże na jej grobie, wraz z karteczką "Wybacz. Kocham.".
M: Wow!
JW: I jak?
A: Ależ to romantyczne!
JW: Tak więc, poszukuję chętnych. Patricia, Jerome?
P: Nie wiem.
J: Nie.
JW: Dobrze, zastanów się Patricio. A Ty Jerome chyba zapomniałeś, że masz zagro..
J: Tak! Ale nie chcę z nią grać.
JW: To przedstawienie, to gra. Nie bedziecie Patricią i Jerome'em, tylko Sophie i Jake'iem.
J: Ale jak można to coś całować?
JW: Zastanówcie się.
E: Myhmm..
JW: Coś nie tak?
E: Nie.
P: <patrzy na Eddie'go>
W salonie po lekcjach
N: Widziałaś minę Eddie'go?
P: O co Ci chodzi?
N: Zazdrosny jest.
P: Coś Ty.
N: To widać! Nie udawaj, że tak nie jest!
P: Nie ma o co.
N: Lubisz go, prawda? <uśmiecha się>
P: Tak.. ale wiem, że Joy.. no wiesz.
N: Nie Twoja wina, że Eddie nie chce z nią być.
P: W ogóle, ostatnio oddaliłysmy się od siebie.
N: To obejrzyj z nią jakiś film, czy coś?
P: Ona chyba jednak nie chce.
W nocy na schodach
N: Idziemy?
A: Idziemy! Chwila!.. O nie!
N: Amber?! Co się stało?!
A: Nie..
F: Amber..?
A: Nie wzięłam..
P: Czego?
A: Błyszczyka i lusterka..
N: Amber!
A: No co? To mój niezbędnik!
Al: Oczywiście.
A: Tylko on mnie rozumie..
Al: Ja mam imię.
A: Tak, tak, Alefie.
Al: Alfie..
A: No mówię!
F: Ciszej, bo nas Victor przyłapie.
P: Dobra, ja na chwilę idę do pokoju, zaraz przyjdę.
N: Okej, tylko cicho.
P: <idzie, słyszy rozmowę Victora więc zatrzymuje się przed jego pokojem>
W pokoju V.
V: <rozmawia przez telefon> Tak, tak.
MS: Więc uważasz, że to dobrze?
V: Te dzieciaki coś kręcą.
MS: Tyle już wiemy.. ale kamery?
V: Musimy wiedzieć co!
MS: Już raz te kamery nam nie pomogły.
V: Ale nie będą o nich wiedzieć!
MS: Uważam, że to zły pomysł.
V: <rozłącza się>
Na dole
<Alfie ciągnie Amber za włosy, ta krzyczy>
V: Kto tam jest?!
P: <ucieka spod pokoju Victora>
I jak? Komentujcie. ;))
sobota, 17 grudnia 2011
piątek, 16 grudnia 2011
Scenariusz cz. 39
Czeeeść. ;D Wybaczcie, że ostatnio rzadziej zamieszczam scenariusze, ale wiecie.. niedługo święta, czas na poprawianie ocen, bo po świętach zostanie niewiele czasu. A w poniedziałek mam konkurs, to też muszę się uczyć, także mi wybaczcie. ;)
Dawno nie dodawałam ankiet.. macie jakieś pomysły? :D
Dobra, nie zanudzam Was, pewnie jesteście ciekawi scenariusza. Chociaż może i nie, bo Was nudzą.. tak czy tak, część 39. Swoją drogą, na 50 scenariusz chciałabym dać coś.. wystrzałowego. Tylko nie wiem co. xD Muszę coś wymyślić, bo o miesięcznicy bloga zapomniałam, w końcu szczęśliwi czasu nie liczą. :D:D
+ kolejna zapowiedź!!!
Ja już po prostu dłużej nie wytrzymam, tyle czekania..! Wściec się i nic innego. :<
Szczerze, to wiedziałam, że sezon drugi będzie niesamowity, ale nie aż tak! Uciekająca Mara, dziwna wiedźma.. tego to się nie spodziewałam. :D A Wam się podoba? :D
W domu, po lekcjach
F: Znów zaczynasz?
Jo: Nie rozumiem.
F: Wiem, że jesteś zła, że Patricia jest z Eddie'em, ale nie musisz znowu próbować rozdzielić mnie i Ninę!
Jo: Fabian, żartujesz? Myślisz, że nadal coś do Ciebie czuję? Chciałam tylko się pouczyć..
F: Joy nie rób ze mnie idioty!
Jo: Fabian za wysoko się oceniasz..
F: Nie. To Ty za dużego błazna z siebie robisz.
<wchodzi Nina>
N: Hej! <całuje Fabiana>
Jo: Cześć. <idzie>
N: Co jej?
F: Nie wiem. I wolę nie wiedzieć.
Jo: <staje na chwilę> A, Nino, masz poplamioną bluzkę. <idzie>
N/F: Yhy..
T: Kolaaacja! Chodźcie, głodomory!
Al: W końcu, umieram z głodu.
J: A kiedy Ty nie umierasz z głodu?
Al: Gdy jestem najedzony!
E: Czyli nigdy?
M: Na to wychodzi.
T: Maro, gwiazdko a jak tam, wiadomo kiedy wyjeżdżasz?
Al: Już to widzę..
N: Co widzisz?
Al: Te piękne dni..
F: Co za dni?
Al: Kiedy nie ma Mary..
M: Cicho bądź pacanie!
T: Oh no dobrze, Alfie. To jak Maro? Bo muszę zawiadomić Victora.
M: Wyjeżdżam pojutrze.
Al: YEAH!
T: Dziwnie tu będzie bez Ciebie.. tak pusto..
J: Ta.
T: Jerome, jak masz mówić obojętnym głosem to w ogóle nic nie mów!
J: Ale ja nie jestem obojętny.
Kilka minut po północy, w salonie
Al: Tak swoją drogą?
P: Co?
Al: Dlaczego Jerome niczego z nami nie szuka?
A: Bo jest zajęty sobą.
N: Chcecie o nim gadać, czy..
A: Nie. Dobra, podnoście latający dywan.
P: My, a czemu? I latający?
A: Bo zrobiłam sobie tipsy! A latający bo się go podnosi, nie?
N: Ee?
A: No przecież dywanów się nie podnosi, no bo po co niby?
F: Tak Amber, tak..
W: <schodzą na dół>
N: Okej, więc..
P: Co mamy zrobić?
N: Skoro znaleźliśmy.. no, tak jakby wskazówkę w tym dziwnym telefonie, to połóżmy ten klejnot na nim, czy coś.. nie wiem..
F: Spróbujmy zrobić tak.
N: <kładzie klejnot na telefonie>
<na ścianie pojawia się napis>
P: Krok w przód, dwa kroki w tył. W lewo raz, w prawo trzy razy. Znajdź na dole, umieść na górze.
Al: Okej..
A: tego to nawet ja nie rozumiem.
N: Pewnie tutaj trzeba szukać.
P: Ale Victor się zorientuje. Przyjdziemy kiedy indziej, chodźcie!
N: <idzie przodem>
F: <szepcze do Patrici> O co chodzi Joy?
P: Nie rozumiem.
F: Jest.. "dziwna".
P: Jest na mnie zła i tyle.
F: No to niech tak tego nie okazuje. Wyjaśnij to z nią.
P: Okej, okej..
N: Co tak szepczecie?
Al: Spiskują.
A: A Ty Alfie..
Al: Pocałuj mnie. Nie musisz kończyć.
A: Alfie, jesteś słodki, ale nigdy nie będziemy razem, zrozum to!
Al: Będziemy, zobaczysz!
N: Idziecie czy nie?
F: IDZIEMY. Prawda?
A/Al: Tak, jasne.
W nocy, sen Niny
GS: Nino, zbliżasz się!
N: Saro!
GS: Oni nie mogli ukryć tego w zbyt oczywistych miejscach..
N: Czemu Saro?
GS: Bo on tu był! Bali się!
N: A to pomieszczenie na dole?
GS: Bawiłam się tam.. byłam bezpieczna..
N: Ale kto o tym wiedział?
GS: Nikt, tylko tatuś i mamusia..
N: A czy Victor wie?
GS: Nie.. ale on wszystkiego się dowiaduje.. wszystko odbiera.. <znika>
N: Saro! <budzi się>
Komentujcie. ;)
Dawno nie dodawałam ankiet.. macie jakieś pomysły? :D
Dobra, nie zanudzam Was, pewnie jesteście ciekawi scenariusza. Chociaż może i nie, bo Was nudzą.. tak czy tak, część 39. Swoją drogą, na 50 scenariusz chciałabym dać coś.. wystrzałowego. Tylko nie wiem co. xD Muszę coś wymyślić, bo o miesięcznicy bloga zapomniałam, w końcu szczęśliwi czasu nie liczą. :D:D
+ kolejna zapowiedź!!!
Szczerze, to wiedziałam, że sezon drugi będzie niesamowity, ale nie aż tak! Uciekająca Mara, dziwna wiedźma.. tego to się nie spodziewałam. :D A Wam się podoba? :D
W domu, po lekcjach
F: Znów zaczynasz?
Jo: Nie rozumiem.
F: Wiem, że jesteś zła, że Patricia jest z Eddie'em, ale nie musisz znowu próbować rozdzielić mnie i Ninę!
Jo: Fabian, żartujesz? Myślisz, że nadal coś do Ciebie czuję? Chciałam tylko się pouczyć..
F: Joy nie rób ze mnie idioty!
Jo: Fabian za wysoko się oceniasz..
F: Nie. To Ty za dużego błazna z siebie robisz.
<wchodzi Nina>
N: Hej! <całuje Fabiana>
Jo: Cześć. <idzie>
N: Co jej?
F: Nie wiem. I wolę nie wiedzieć.
Jo: <staje na chwilę> A, Nino, masz poplamioną bluzkę. <idzie>
N/F: Yhy..
T: Kolaaacja! Chodźcie, głodomory!
Al: W końcu, umieram z głodu.
J: A kiedy Ty nie umierasz z głodu?
Al: Gdy jestem najedzony!
E: Czyli nigdy?
M: Na to wychodzi.
T: Maro, gwiazdko a jak tam, wiadomo kiedy wyjeżdżasz?
Al: Już to widzę..
N: Co widzisz?
Al: Te piękne dni..
F: Co za dni?
Al: Kiedy nie ma Mary..
M: Cicho bądź pacanie!
T: Oh no dobrze, Alfie. To jak Maro? Bo muszę zawiadomić Victora.
M: Wyjeżdżam pojutrze.
Al: YEAH!
T: Dziwnie tu będzie bez Ciebie.. tak pusto..
J: Ta.
T: Jerome, jak masz mówić obojętnym głosem to w ogóle nic nie mów!
J: Ale ja nie jestem obojętny.
Kilka minut po północy, w salonie
Al: Tak swoją drogą?
P: Co?
Al: Dlaczego Jerome niczego z nami nie szuka?
A: Bo jest zajęty sobą.
N: Chcecie o nim gadać, czy..
A: Nie. Dobra, podnoście latający dywan.
P: My, a czemu? I latający?
A: Bo zrobiłam sobie tipsy! A latający bo się go podnosi, nie?
N: Ee?
A: No przecież dywanów się nie podnosi, no bo po co niby?
F: Tak Amber, tak..
W: <schodzą na dół>
N: Okej, więc..
P: Co mamy zrobić?
N: Skoro znaleźliśmy.. no, tak jakby wskazówkę w tym dziwnym telefonie, to połóżmy ten klejnot na nim, czy coś.. nie wiem..
F: Spróbujmy zrobić tak.
N: <kładzie klejnot na telefonie>
<na ścianie pojawia się napis>
P: Krok w przód, dwa kroki w tył. W lewo raz, w prawo trzy razy. Znajdź na dole, umieść na górze.
Al: Okej..
A: tego to nawet ja nie rozumiem.
N: Pewnie tutaj trzeba szukać.
P: Ale Victor się zorientuje. Przyjdziemy kiedy indziej, chodźcie!
N: <idzie przodem>
F: <szepcze do Patrici> O co chodzi Joy?
P: Nie rozumiem.
F: Jest.. "dziwna".
P: Jest na mnie zła i tyle.
F: No to niech tak tego nie okazuje. Wyjaśnij to z nią.
P: Okej, okej..
N: Co tak szepczecie?
Al: Spiskują.
A: A Ty Alfie..
Al: Pocałuj mnie. Nie musisz kończyć.
A: Alfie, jesteś słodki, ale nigdy nie będziemy razem, zrozum to!
Al: Będziemy, zobaczysz!
N: Idziecie czy nie?
F: IDZIEMY. Prawda?
A/Al: Tak, jasne.
W nocy, sen Niny
GS: Nino, zbliżasz się!
N: Saro!
GS: Oni nie mogli ukryć tego w zbyt oczywistych miejscach..
N: Czemu Saro?
GS: Bo on tu był! Bali się!
N: A to pomieszczenie na dole?
GS: Bawiłam się tam.. byłam bezpieczna..
N: Ale kto o tym wiedział?
GS: Nikt, tylko tatuś i mamusia..
N: A czy Victor wie?
GS: Nie.. ale on wszystkiego się dowiaduje.. wszystko odbiera.. <znika>
N: Saro! <budzi się>
Komentujcie. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)